23 kwietnia, 2018 r.

UŁ komentuje: Oceaniczne wyspy śmieci

UŁ komentuje: Oceaniczne wyspy śmieci

fot. pixabay

Plastikowe opakowania, które zastąpiły szkło, metal czy kamień, miały ułatwić nam życie. Tymczasem ilość odpadów, które nie są biodegradowalne niepokojąco rośnie. Pacyficzna plama śmieci ważąca 87 tysięcy ton zajmuje już obszar pięć razy większy niż Polska. Skala zjawiska przeraża. O tym jak dochodzi do kumulacji takiej ilości zanieczyszczeń, jak wpływają one na ekosystem i co może zrobić każdy z nas, żeby zanieczyszczeń było mniej w materiale opowiada prof. Magdalena Błażewicz z Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska UŁ.


Pływające wysypisko śmieci znajduje się na Pacyfiku, między Kalifornią a Hawajami. Plama zyskała nawet swoją nazwę własną: Wielka Pacyficzna Plama Śmieci. Ta zabójcza platforma składa się z 1,8 biliona kawałków plastiku. Oceanograf Laurent Lebreton z fundacji The Ocean Cleanup wskazuje, że mikrodrobiny stanowią 94 proc. całkowitej liczby plastikowych elementów, ale tylko 8 proc. masy plamy. Większość oceanicznego śmietniska tworzą śmieci posiadające większe gabaryty – średnie i duże.


Jakie elementy możemy znaleźć w tym falującym wysypisku? Przykładowo butelki, wiadra, sieci rybackie, liny, reklamówki itp.


Według prof. Błażewicz podobnych „plastikowych” plam na świecie znajduje się około 11. Jak powstają? Powodem ich powstania jest w głównej mierze ruch obrotowy ziemi. Poruszające się masy wody zabierają z plaż i stref przybrzeżnych wszystkie śmieci, które następnie zostają uwiezione w wielkich wirach oceanicznych.


Warto przypomnieć, że te dryfujące tony plastiku nie ulegają biodegradacji. Pod wpływem światła, wody i wiatru rozpadają się na drobinki i są zjadane przez organizmy morskie, trafiając w ten sposób do piramidy troficznej. Odbiorcą tych pacyficznych śmieci prędzej czy później staje się więc…człowiek.


Jak możemy temu zapobiec? Z pewnością segregacja śmieci ma działanie wspierające, jednak nadal zbyt niewielkie aby mogła drastycznie wpłynąć na zmianę obecnych tendencji. Najprostszym i zarazem najtrudniejszym rozwiązaniem jest całkowite zaprzestanie używania plastiku.


Nadzieją dla świata może okazać się informacja o zmutowanym enzymie, który potrafi w przeciągu kilku dni rozkładać plastik. Odkrycia dokonali naukowcy z Wielkiej Brytanii. Warto śledzić ich dokonania i badania, ponieważ mogą one przynieść spektakularne efekty.


Więcej o dryfującym wysypisku śmieci opowiada prof. Magdalena Błażewicz z Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska UŁ.



Redakcja: Centrum Promocji

Poprzednia wiadomość VIII Drzwi Otwarte Łodzi Akademickiej
Następna wiadomość Uniwersytet Łódzki pierwszy w Polsce z Kartą Różnorodności