15 kwietnia, 2017 r.

Wesołych Świąt Wielkanocnych

Wesołych Świąt Wielkanocnych

fot. Pixabay

Z okazji Świąt Wielkanocnych składamy Państwu serdeczne życzenia niekończącej się pogody ducha oraz, aby ten czas, spędzony w gronie najbliższych, napełnił Państwa prawdziwie wiosennym optymizmem, nadzieją i siłą, pozwalającą na spełnienie marzeń i celów zarówno tych prywatnych, zawodowych jak i naukowych. Kultywując tradycje wielkanocne, przekazywane z pokolenia na pokolenie, często nie zastanawiamy się nad ich pochodzeniem. A naprawdę warto, zwłaszcza, że niektóre z nich są niezwykle zaskakujące. Dlaczego święci się pokarmy? Co tak naprawdę oznacza śmigus-dyngus? O tych i innych zwyczajach pisze dr Damian Kasprzyk z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej.


Wielkanoc to najważniejsze święto chrześcijańskie. Choć jest świętem ruchomym, jednak zawsze obchodzonym w okresie przełomowym – gdy natura budzi się do życia po mrocznym okresie mrozu i chłodu. Dlatego w społecznościach rolniczych, w przeważającej części chłopskich, rozbudowanej liturgii kościelnej towarzyszyło bogactwo zwyczajów domowych i gospodarskich związanych z ostatecznym odegnaniem zimy i sprowokowaniem aktywności wegetacyjnej roślin. Był to czas wróżb i rozmaitych zabiegów typu magicznego. Przypomnijmy kilka z nich, obecnych także na terenie środkowej Polski.


Do dziś rolnicy obserwują bacznie pogodę każdego z dni Wielkiego Tygodnia. Uważa się, że jaka będzie Wielka Środa taka cała wiosna, Czwartek – lato, Piątek – jesień a Sobota – zima. Generalnie deszczowy Wielki Tydzień zapowiada mokry cały rok. W drodze z niedzielnej rezurekcji gospodarze urządzali wyścigi furmanek wierząc, że zwycięzca będzie przodował we wszystkich pracach gospodarskich. Tego dnia nie wolno było kłaść się ani na chwilę, gdyż mogło to spowodować "położenie się" zboża w polu. Te oraz wiele innych praktyk i zwyczajów wyraźnie wskazuje na agrarny charakter części wielkanocnych tradycji.


Szereg wierzeń i zwyczajów łączy się z sobotnim święceniem wody, ognia i pokarmów. Poświęcona tego dnia woda chroniła przed chorobami i zepsuciem, kropiono nią domowników, zwierzęta, zabudowania, drzewa, pola, ziarno na siew a nawet ziemniaki przeznaczone do sadzenia. Wlewano ją także do studni. W święconych koszykach obok chleba, masła kiełbasy, szynki, boczku, ciasta, białego sera, pieprzu i soli nie mogło zabraknąć chrzanu (w postaci tartej lub całokorzennej) służącego jako lekarstwo na liczne dolegliwości dla ludzi i inwentarza. Najważniejsze jednak były i są nadal jajka. Zdobiono je na różne sposoby. Przede wszystkim barwiono, a kolory miały głęboki sens symboliczny: fiolet to koniec żałoby, czerwień to krew Chrystusa a zieleń to radość z Jego zmartwychwstania. Ornamenty nanoszone były rozmaitymi metodami. Jedną z najstarszych jest technika batikowa, polegająca na wykonaniu ornamentu gorącym woskiem na surowej skorupce, a następnie zanurzeniu jajka w gorącym barwniku. W naszym regionie szczególnie dużo pisanek wykonuje się tą techniką w Opoczyńskim. Z kolei w Łowickim na wydmuszki nakleja się tradycyjnie miniaturowe wycinanki z kolorowego papieru. Jajko to uniwersalny symbol narodzin i życia, ale symbolizuje także – ze względu na swój kształt – pulchność, obfitość, pełnię. Toczono jajka po grzbietach domowej zwierzyny, aby chowała się zdrowo i nabierała przysadzistych kształtów.


W poniedziałek wielkanocny, zwany często Lanym Poniedziałkiem, mamy zwyczaj oblewania się wodą. Uważa się, że jest on reliktem przedchrześcijańskich praktyk mających zapewnić, deszcz, zdrowie, płodność i urodę. Oblewanie wodą a także smaganie wierzbowymi witkami oznacza właściwy śmigus. Dyngusowanie zaś to dopraszanie się (czasem wymuszanie) wykupu i podarków, zwyczaj w średniowieczu – bezskutecznie – zwalczany przez Kościół, połączony często z zalotami młodzieży. W dawnym kazaniu czytamy, że "...mężczyźni i kobiety łupią się, dyngują wzajemnie o podarki, mianowicie jajka, ciągną się do wody (...) smagają się rózgą i pięścią". Określenie śmigus-dyngus jest zatem właściwe, o ile mamy do czynienia z połączeniem obu czynności.


Po dyngusie chodzono z rozmaitymi rekwizytami: kołatką, chorągiewką lub pasyjką, czyli krzyżem przyozdobionym wiankiem. Jednym z charakterystycznych dla Polski środkowej zwyczajów było oprowadzanie przez młodych mężczyzn koguta (kurka, kurasa). Czasem był to żywy ptak upojony alkoholem lub sztuczny, zazwyczaj drewniany, przymocowany do ozdobionego wstążkami, dwukołowego wózka. Konstrukcja bywała technicznie zaawansowana, zawierająca też figurki, np. weselników, które poruszały się wraz z ruchem wózka. Kurcarze szczególnie chętnie odwiedzali gospodarstwa, w których mieszkały panny na wydaniu, a w repertuarze chłopców były także pieśni o erotycznym i matrymonialnym charakterze. Oczywiście oblewano się obficie wodą, a wszystkiemu towarzyszyło upominanie się o bogaty dyngus. Dziewczęta chodziły z gaikiem - gałęzią zielonego świerka, sosny lub jałowca przyozdobioną wstążkami, obrazkami świętych i wydmuszkami.


Dziś symbolika licznych czynności i atrybutów, które towarzyszą tradycjom wielkanocnym uległa radykalnej redukcji. Do niedawna obecne były w symbolice wielkanocnej także motywy zaduszkowe wynikające nie tylko z rozważań o Męce Pańskiej, ale także z pogańskich praktyk świątecznych dedykowanych zmarłym. Można je traktować jako swego rodzaju "przeżytki", gdyż Słowianie obchodzili tego rodzaju święta cztery razy w roku: podczas letniego i zimowego przesilenia oraz równonocy wiosennej i jesiennej. Stąd też dawny zwyczaj zanoszenia wielkanocnego jadła na groby najbliższych.


Święta Wielkiej Nocy to jednak przede wszystkim pochwała życia i zmartwychwstania, alegoria zwycięstwa nad śmiercią i zimą, odrodzenia przyrody i nadziei na letni urodzaj. To czas przepełniony niezbędną człowiekowi wiarą, że będzie dobrze.


LITERATURA

Hanna Szymanderska, Polskie tradycje świąteczne, Warszawa 2003, s. 189-235.

Aleksandra Twardowska, Zgodnie z rytmem przyrody. Tradycyjne obrzędy doroczne, [w:] Na styku regionów. Dziedzictwo kultury ludowej województwa łódzkiego, red. B. Kopczyńska-Jaworska, A. Nadolska-Styczyńska, A. Twardowska, Pułtusk 2007, s. 227-237.

Anna Zadrożyńska, Powtarzać czas początku. Cz. I, O świętowaniu dorocznych świąt w Polsce, Warszawa 1985.


Poprzednia wiadomość Zdolny uczeń – świetny student. Nowy program Uniwersytetu Łódzkiego dla uczniów
Następna wiadomość Happy FEIMday!