7 sierpnia, 2019 r.

Absolwentka UŁ pisze książki fantasy

Absolwentka UŁ pisze książki fantasy

„Moje życie pełne jest kontrastów i sprzeczności. Rzadko opiera się na logice i dogłębnym przemyśleniu działania – te dwie ostanie rzeczy wykorzystuję w całości podczas pisania i tworzenia światów, we własnym życiu zdecydowanie częściej idę na żywioł. Może dlatego jestem teraz tu, gdzie jestem. Czyli gdzie właściwie?” – pisze młoda i utalentowana pisarka Anna Szumacher, podwójna absolwentka UŁ, autorka wydanej właśnie „Słowodzicielki”.


Drugi tom jest gotowy i zredagowany. Trzeci? Powiedzmy, że się pisze” – mówi Anna Szumacher.


Ale po co ta archeologia?


Kiedy ludzie dowiadują się, co studiowałam dosyć często pytają: Ale po co wybrałaś ten kierunek? Nawet w wywiadach ta kwestia się pojawia, więc chyba od tego należałoby zacząć. No bo kto normalny, mający jakiekolwiek pojęcie o rynku pracy i choćby mglistą nadzieję na emeryturę czy etat wybiera archeologię?


Po pierwsze, zdefiniujcie słowo „normalny”. Po drugie, rynek pracy zmienia się dosyć prężnie i to, co kiedyś wydawało się dobrym pomysłem po kilku latach już takim nie jest. Poza tym, nie oszukujmy się, nie każdy uczeń jest przewodniczącym samorządu szkolnego, już w gimnazjum planuje karierę i ma wszystko rozpisane w tabelkach. Są też tacy, którzy mają problemy na lekcjach polskiego, ale jednocześnie piszą fantastykę pod ławką i zdają maturę z tego przedmiotu najlepiej w klasie.


Kiedy szłam na archeologię to był całkiem duży i popularny kierunek. I uczyli tam profesorowie z prawdziwego zdarzenia, z olbrzymim doświadczeniem w terenie i setkami przeczytanych (i napisanych) książek. To było niesamowite doświadczenie na poziomie intelektualnym i towarzyskim, bo na archeologię nie idą ludzie nudni. Każdy tam trafił z powodu jakiejś drążącej go głęboko pasji: do historii, do przygody, do badań i wyjazdów w najdziwniejsze miejsca. Pół roku spędziłam też na Erasmusie we Francji i choć na początku czułam się tam straszliwie samotna (byłam jedyna z Polski), to jeszcze po latach mam znajomych rozsianych po świecie. W bonusie posiadłam umiejętność strzelania z łuku (zajęcia na tamtejszym WF-ie). Więc nie, nie żałuję, że poszłam na archeologię wtedy, kiedy poszłam.


Kiedy doszłam do wniosku, że doktorat nie jest mi potrzebny do szczęścia, i że raczej nie zostanę na uczelni po magisterce, wybrałam drugi kierunek, tym razem nie na Wydziale Filozoficzno-Historycznym, tylko na Filologicznym. Wtedy też stwierdziłam, że kompletnie nie widzę się w telewizji, ale zakochałam się w radiu. Umierałam ze strachu, owszem, ale na miłość nic się nie poradzi.


Dzięki redaktor Joannie Sikorzance, po studiach trafiłam do Radia Łódź, gdzie u boku Ani Groblińskiej spędziłam ponad dwa wspaniałe lata opowiadając o książkach i wydarzeniach kulturalnych. Niewiele rzeczy może się równać z magią radia. To był też czas, kiedy jeździłam na wywiady, poznawałam pisarzy, zaczęłam pojawiać się na konwentach – czyli zjazdach fantastów, miłośników literatury, gier, komiksów i szeroko pojętej popkultury. Pracowałam też w agencjach PR-owych i gazecie.


_20A0441b


Studia i fantastyka


Przez cały ten czas pisałam. Debiutowałam na samym początku 2010 roku opowiadaniem o końcu świata, a potem już jakoś poszło. Czasami nie miałam w ciągu roku ani jednego opublikowanego tekstu, innym razem trafiały się trzy. Obecnie dobijam do dwudziestu opublikowanych opowiadań; część z nich pojawiła się w e-zinach, inne w antologiach konwentowych. Kilkakrotnie byłam wyróżniona w konkursie Świetlnego Pióra.


Przełom nastąpił w 2016 roku, kiedy wygrany konkurs zapewnił mi umowę z Fabryką Słów (czytelnicy fantastyki to wydawnictwo znają dobrze), cała antologia ma zresztą tytuł mojego opowiadania. W 2017 roku zostałam dwukrotnie nominowana do nagrody im. Janusza A. Zajdla i wtedy nabrałam już tyle pewności, że dokończyłam książkę i posłałam ją w świat. Książkę, której kompletnie szaloną koncepcję doceniło jedno z większych wydawnictw na rynku, czyli Wydawnictwo Dolnośląskie.


A więc gdzie teraz właściwie jestem? Wszędzie, bo mam trasę promocyjną „Słowodzicielki”. Od kwietnia objechałam już Poznań, Warszawę, Łódź i Wrocław, a w najbliższych dwóch miesiącach pojawię się w Skierniewicach, ponownie w Łodzi i w Kielcach i jeśli wszystko dobrze pójdzie, również w Toruniu i Krakowie. Drugi tom jest gotowy i zredagowany. Trzeci? Powiedzmy, że się pisze. Mam też kilka pomysłów w zapasie i przynajmniej jedną gotową powieść w „szufladzie”.


Czy studia na dwóch kierunkach jakoś mi pomogły w pisaniu? Na pewno w rozwoju osobistym, w odkryciu co chcę robić w życiu, ale przede wszystkim czego nie chcę robić – a ta wiedza jest wbrew pozorom o wiele ważniejsza. Miałam czas, by rozwinąć się jako człowiek, by nauczyć się wielu na pozór absurdalnych rzeczy, które jednak pomagają mi teraz w budowaniu quasi-średniowiecznych światów czy tworzeniu różnorodnych postaci. Nawet jeśli doszłam do tego czytając o więźbie dachowej czy – z drugiej strony – perswazji i manipulacji (polecam książki Roberta B. Cialdiniego, najlepsza lektura przez cały licencjat).


Czy dotarłabym w to samo miejsce, czyli do wydawnictwa i profesji autora książek, wybierając dwa zupełnie inne kierunki? Prawdopodobnie tak, bo pisanie to życie. I, jak widać, decyzje, które podejmujemy w wieku kilkunastu lat nie muszą wpływać na naszą przyszłość. Nie jesteśmy punktami i procentami, nie definiuje nas jaką szkołę skończymy, jakie studia wybierzemy czy jaką pracę będziemy wykonywać. Moje CV nie mieści się na jednej stronie i może z jednej strony żałuję, że nie mam od lat jednej pracy na stabilnym etacie, ale przynajmniej nigdy się nie nudzę. Życie jest krótkie, sprawmy, by było ciekawe.




Uniwersytet Łódzki to największa uczelnia badawcza w centralnej Polsce. Jej misją jest kształcenie wysokiej klasy naukowców i specjalistów w wielu dziedzinach humanistyki, nauk społecznych i ścisłych. UŁ współpracuje z biznesem, zarówno na poziomie kadrowym, zapewniając wykwalifikowanych pracowników, jak i naukowym, oferując swoje know-how przedsiębiorstwom z różnych gałęzi gospodarki. Uniwersytet Łódzki jest uczelnią otwartą na świat – wciąż rośnie liczba uczących się tutaj studentów z zagranicy, a polscy studenci, dzięki programom wymiany, poznają Europę, Azję, wyjeżdżają za Ocean. Uniwersytet jest częścią Łodzi, działa wspólnie z łodzianami i dla łodzian, angażując się w wiele projektów społeczno-kulturalnych.


Zobacz nasze projekty naukowe na https://www.facebook.com/groups/dobranauka/


Tekst źródłowy: Anna Szumacher

Redakcja: Centrum Promocji UŁ

Poprzednia wiadomość Nagrody dla młodych chemików z UŁ
Następna wiadomość Zanim ruszymy na grzyby – Projekt Wiedza: UŁ w Empiku