Dr Ewelina Maria Kostrzewska o kobietach w powstaniu styczniowym

Mija 160 lat od jednego z największych zrywów powstańczych Polaków w historii. Dr Ewelina Kostrzewska z Instytutu Historii UŁ pisze o temacie nieco rzadziej poruszanym, a nie mniej fascynującym od samych bitew - jaką rolę w powstaniu styczniowym odegrały ówczesne kobiety?

Fot. arch.
Maria Piotrowiczowa - portret (Wikimedia Commons)

Czarna sukienka – ubiór, żałoba i oręż. Kobiety i powstanie styczniowe

„O ! nie żartujcie z nią, z tą polską kobietą ! Ona prawdziwie niebezpieczna” – pisał rosyjski publicysta Mikołaj Berg, wspominając powstanie styczniowe. 

Wybucha 22 stycznia 1863r. i jest to pierwsze militarne wydarzenie, w które kobiety licznie się angażują, przecierając szlaki dla uczestniczek wydarzeń I i II wojny światowej, czy kobiet we współczesnej armii. Pisząc o wojnach, powstaniach, działaniach militarnych opowiada się o mężczyznach, pora jednak na odmaskulinizowanie pamięci o przeszłości i w 160. rocznicę wybuchu powstania styczniowego na scenę historii wkroczą kobiety w czarnych krynolinach. Barwa kobiecej sukienki z katalogu mody przeszła do kategorii narodowych symboli.  

Obowiązek noszenia czarnych sukien wprowadziła warszawska ulica podczas religijno – patriotycznych manifestacji 1861 roku. Kiedy 14 października w Królestwie Polskim zarządzono stan wojenny, na murach pojawiły się ogłoszenia, w których obok zakazów manifestacji i śpiewów zabroniono też noszenia żałobnych strojów. Poprzez takie działania temu symbolowi carska władza nadała rangę oręża. 

Z bronią w ręku walczyły także same kobiety w oddziałach powstańczych, jak Maria Piotrowiczowa, która będąc w ciąży zginęła na polu walki pod Dobrą (koło Łodzi), rozniesiona na szablach kozackich. Konspirowały działając w tzw.”piątkach”. Były kurierkami - przewoziły rozkazy powstańcze zaplatane w warkoczach, amunicję chowały w pantalonach czy pod gorsetami, tajne dokumenty skrywały pod krynolinami. Czasami chowały pod nimi powstańców, jak Eliza Orzeszkowa, która przewiozła poszukiwanego przez Rosjan Romualda Traugutta, ostatniego przywódcę insurekcji. Te wszystkie aktywności sprzyjały emancypacji kobiet, były „córkami ojczyzny”, a stawały się obywatelkami wykuwając sobie nową pozycję w społeczeństwie. 

Powstanie nie tylko upadło. Powstanie zakończyło się klęską i falą represji wobec polskiego społeczeństwa, przede wszystkim w zaborze rosyjskim. Narodową żałobę należało przybrać nie tylko po poległych, straconych, zesłanych, ale również po zawiedzionych nadziejach i dniach chwały.  Należało także szukać nowych sposobów obrony tożsamości narodowej w czym rola kobiet kultywujących pamięć zrywu 1863 – 1864 była nie do przecenienia. A czarna sukienka znalazła się zbiorze narodowych imponderabiliów. Do dziś w szkolnych podręcznikach pod hasłem „powstanie styczniowe” pojawia się obraz Artura Grottgera „Pożegnanie powstańca” – kobieta w czarnej krynolinie wyprawia mężczyznę do walki. Aż tyle czy tylko tyle….. ? Pora odczarować ten wizerunek.
 

Tekst: dr Ewelina Kostrzewska
Redakcja: Centrum Komunikacji i PR, Paweł Śpiechowicz