Między Wall–E a SkyNetem. Zainteresowania studentów docenione!

Sztuczna inteligencja stała się jednym z najczęściej dyskutowanych tematów współczesności. Dla jednych jest symbolem postępu, dla innych źródłem poważnych wyzwań społecznych, środowiskowych i etycznych. Tematowi temu postanowili przyjrzeć się studenci kierunku mikrobiologia. Swoje refleksje opisali w artykule pt. „Wall–E czy SkyNet – jak sztuczna inteligencja wpływa na nasze życie”. Tekst uzyskał pierwszą nagrodę w kategorii zespołowej w konkursie na najlepszy tekst popularnonaukowy im. Profesora Mirosława Przybylskiego. Jego autorzy, Michalina Kędzierska, Natalia Machnik, Jakub Lisik oraz Michalina Siudowska, opowiadają nam dlaczego postanowili zająć się tym tematem i jak od kuchni wyglądała praca nad artykułem. Dzielą się także radami z przyszłymi uczestnikami konkursu.

Opublikowano: 22 lipca 2026

Sztuczna inteligencja: przełom cywilizacyjny czy powód do obaw?

Punktem wyjścia do zajęcia się tematem AI była obserwacja, że w niezwykle krótkim czasie przeniknęła ona niemal każdy obszar codziennego życia. AI podpowiada nam treści w mediach społecznościowych, pomaga pisać teksty, tłumaczy języki, tworzy obrazy i coraz częściej uczestniczy w procesach edukacyjnych. Z zadziwiającą szybkością stała się jednym z najbardziej wszechobecnych narzędzi współczesnego świata. Dodatkowo technologia, która początkowo miała jedynie wspierać człowieka, coraz częściej przejmuje zadania wykonywane dotąd samodzielnie. Zdaniem autorów rodzi to pytania nie tylko o przyszłość rynku pracy, lecz także o relacje międzyludzkie i zdolność do samodzielnego myślenia.

Chyba każdy z nas zauważył, w jaki sposób sztuczna inteligencja zaczęła się pojawiać w każdym aspekcie naszego życia. Na początku były to małe rzeczy, które nie miały większego znaczenia, jednak z czasem to zaczęło rosnąć. Teraz ciężko znaleźć coś, co sztucznej inteligencji nie używa. Media społecznościowe, wyszukiwarki, gry komputerowe, a nawet muzyka i filmy. AI przekształciło się z czegoś, co miało ułatwiać nam życie, w coś co całkowicie zastępuje człowieka i jest to w pewien sposób przerażające. Nawet na naszej uczelni, w trakcie zajęć pojawiają się sugestie korzystania ze sztucznej inteligencji w pewnych aspektach. Mam wrażenie, że oprócz wartości intelektualnej, AI zaczyna też „kraść” duszę człowieka. Ludzie stają się od niej coraz bardziej zależni, zaczynają zatracać zdolność do samodzielnego myślenia i nawiązywania relacji z ludźmi, bo wszystko za nich robi komputer – może być ich przyjacielem, dziewczyną/chłopakiem, terapeutą… I nie muszą się starać, bo komputer zawsze im przytaknie i będzie po ich stronie

– podkreśla Michalina Kędzierska.

Autorzy zauważają, że publiczna debata wokół generatywnej sztucznej inteligencji często koncentruje się na korzyściach, pomijając koszty społeczne i środowiskowe. W swoim artykule chcieli zwrócić uwagę na mniej oczywiste konsekwencje rozwoju tej technologii – od zużycia zasobów naturalnych, przez kwestie praw autorskich, po wpływ na codzienne funkcjonowanie ludzi.

Od wejścia generatywnego AI istnieje narracja, że jest to przełomowa technologia, niezbędne narzędzie każdego człowieka oraz nieunikniony rozwój cywilizacyjny. Mimo to, zawsze byłam sceptycznie nastawiona, ze względu na to, że każdy postęp ma swoją cenę, którą ponosi najczęściej środowisko i zwykli ludzie. Poprzez ten artykuł chcieliśmy zwrócić uwagę na negatywny wpływ tej technologii na środowisko, społeczeństwo oraz na to jak AI narusza prawo autorskie. Przykładem negatywnego wpływu na środowisko jest zużycie ogromnej ilości czystej wody na chłodzenie baz danych i bardzo duża ilość energii wymaganej do pracy tych urządzeń. Dodatkowo, bazy danych mają również wysoką emisję dwutlenku węgla. Wszystko to przyczynia się do ocieplania klimatu oraz suszy, co odczuwa każdy z nas podczas fali upałów. Dość powszechnym zjawiskiem na świecie jest to, że ludzie tracą pracę, bo są zastępowani przez AI np. graficy komputerowi, czy lektorzy głosowi. Co ciekawe, AI do wygenerowania treści potrzebuje odpowiedniej ilości informacji, a obecne modele były szkolone m.in. na danych od twórców internetowych i artystów, dzielących się swoją pracą w Internecie, bez ich zgody

– zauważa Natalia Machnik.

AI jest wykorzystywana w każdym aspekcie naszego życia, nawet w tych, które niekoniecznie tego potrzebują. Tylko ludzie mogą po prostu nie zauważyć związku zaplecza tej maszynerii z pewnymi problemami życia codziennego. Przykładem są rosnące ceny energii i wody w obszarach znajdujących się w okolicach centrów danych. Kolejnym przykładem jest historia ze stanu Georgia, gdzie firma Georgia Power (co ważne, z poparciem miejscowego rządu) wymusiła sprzedaż domu jednej rodziny w celu rozbudowy sieci energetycznej właśnie w celu zasilenia centrów danych budowanych w okolicy. Łatwiejszym do zweryfikowania skutkiem są ceny elektroniki, które niektórzy mogą uzasadniać zwykłą inflacją, ale tak naprawdę wiele firm zajmujących się AI wykupuje niewyobrażalne ilości pamięci RAM. Prowadzi to do wzrostu cen wielu urządzeń elektrycznych, których zapotrzebowanie na RAM niektórym może nawet nie przychodzić na myśl. Osobiście chciałem zwrócić uwagę na ten związek, ponieważ im dłużej się go zgłębia, tym poważniejszy się wydaje

– dodaje Jakub Lisik.

Wall-E bliższy rzeczywistości niż Terminator, czyli skąd się wziął pomysł na tytuł artykułu

Inspiracji dla tytułu publikacji dostarczyła popkultura. Autorzy odwołali się do dwóch wizji sztucznej inteligencji: futurystycznego świata z filmu „Wall-E” oraz mrocznej wizji znanej z serii „Terminator”, gdzie centralną rolę odgrywa system SkyNet.

Wall–E przedstawia przyszłość, w której ludzkość zniszczyła ekosystem na swojej planecie i po ucieczce w kosmos, uzależniła się od sztucznej inteligencji do tego stopnia, że ludzie oduczyli się tak podstawowej czynności jaką jest chodzenie. Aktualnie wyglądamy podobnie – z AI zastępującym podstawowe czynności wykonywane przez człowieka i (w mniejszym stopniu niż w filmie) niszczącym nasz ekosystem.

SkyNet jest przeciwnym scenariuszem, w którym AI zamiast spełniać rolę idealnego służącego buntuje się i próbuje zniszczyć ludzkość. Często w dyskusjach o AI wspomina się o SkyNecie, ale w naszym artykule chcieliśmy przedstawić bardziej obiektywną wizję wpływu AI na nasze życie. Co prawda istnieją pewne podobieństwa w prawdziwym życiu i już są opracowywane AI dla zastosowań zbrojeniowych, ale to nie jest tak zaawansowane jak w filmach o Terminatorze

– dodaje Jakub Lisik.

Zdaniem autorów to właśnie wizja z filmu „Wall–E” jest dziś bardziej aktualna niż scenariusz buntu maszyn. Nie chodzi o przejęcie świata przez roboty, lecz o stopniowe przekazywanie technologii kolejnych obszarów naszej aktywności. Tytuł miał nie tylko przyciągać uwagę, ale również skłaniać czytelnika do refleksji nad kierunkiem, w którym zmierza współczesny świat.

Akademicka dyskusja inspiracją do udziału w konkursie

Początkiem całej historii stały się zajęcia poświęcone wykorzystaniu AI w pracy naukowej. Studenci przedstawili swoje krytyczne spojrzenie na ten temat, a różnice zdań i odmienne poglądy zaowocowały rozwinięciem akademickiej dyskusji, która okazała się inspirująca.

Mieliśmy zajęcia, na których przedstawiane były metody i zasady używania sztucznej inteligencji w pracy naukowej. Pani Profesor prowadząca zajęcia była dość zdziwiona negatywnym podejściem całej grupy do tematu i zajęcia zmieniły się w grupę dyskusyjną

– wyjaśnia Jakub Lisik

Każdy z grupy indywidualnie się interesował tym, jak rzeczywiście funkcjonuje AI i na zajęciach podzieliliśmy się naszymi opiniami

– dodaje Natalia Machnik.

Profesor prowadząca konwersatorium dostrzegła wartość tej debaty i zachęciła studentów do podzielenia się swoimi przemyśleniami w formie artykułu konkursowego.

Po zakończeniu zajęć dostaliśmy maila z linkiem do konkursu i sugestią, że osoby zainteresowane mogłyby napisać artykuł na ten temat. Nasza czwórka się na to zdecydowała. Uznaliśmy to za coś istotnego. Jest to temat, do którego podchodzimy bardzo poważnie

– dodaje Michalina Kędzierska

Konkurs stał się okazją nie tylko do zaprezentowania własnych poglądów, ale także do zachęcenia innych do krytycznego spojrzenia na rozwój nowych technologii.

Przepis na sukces: Wspólna praca czy suma indywidualnych wysiłków

Choć każdy z autorów odpowiadał za inny fragment artykułu, praca miała charakter zespołowy. Wszystko zaczęło się od wspólnego spotkania, podczas którego powstał konspekt oraz plan najważniejszych zagadnień. Następnie członkowie zespołu podzielili między siebie tematy zgodnie z zainteresowaniami i kompetencjami. Efektem tej współpracy był tekst spójny zarówno pod względem merytorycznym, jak i stylistycznym.

Mieliśmy na początku spotkanie, na którym rozplanowaliśmy wszystko: omówiliśmy temat, rozpisaliśmy plan tego, co chcemy przekazać i z tego miejsca dopiero zaczęliśmy działać bardziej szczegółowo. Podzieliliśmy konkretne tematy na członków zespołu, w zależności od tego kogo co interesowało i w czym czuł się najmocniejszy. Podczas pisania podsyłaliśmy sobie linki, posty i wymienialiśmy sugestie. Potem każda osoba przeczytała pozostałe części i zaczęliśmy łączyć je w całość. Przez cały czas byliśmy na podobnej „fali” i dogadywaliśmy się bardzo dobrze w tym na czym nam najbardziej zależało

– wyjaśnia Michalina Kędzierska.

Każdy był odpowiedzialny za swoją część, ale nie zabrakło pomocnych opinii i wskazówek

– wspomina Natalia Machnik.

Mnie szczególnie zależało na aspektach prawa autorskiego, więc koleżanki i kolega zgodzili się, żebym to ja zajęła się tą kwestią

– dodaje Michalina Siudowska.

O wartości zabierania głosu

Konkurs im. prof. Mirosława Przybylskiego na najlepszy artykuł popularnonaukowy, w ramach którego powstał artykuł, odbył się już po raz drugi. Jego celem jest pokazanie, że o nauce można pisać inspirująco i atrakcyjnie – tak, by naukowe treści były zrozumiałe i dostępne dla szerokiego grona odbiorców. Dodatkowym celem jest zainteresowanie społeczeństwa światem nauki. Przełoży się to na lepsze zrozumienie otaczającej nas rzeczywistości i poszerzenie horyzontów.

Dla uczestników udział w konkursie to nie tylko perspektywa nagrody finansowej, ale także możliwość podzielenia się swoją wiedzą oraz poczucie wpływu. Tym bardziej, że artykuł zostanie opublikowany przez Uniwersytet Łódzki w antologii tekstów konkursowych. Natomiast, jak podkreślają Laureaci, zdobyte wyróżnienie było dla nich przede wszystkim ogromnym źródłem satysfakcji.

Jestem dumna z siebie – lubię przekazywać informacje i pisać publikacje – czuję, że moja pasja została doceniona

– dzieli się swoją radością Michalina Siudowska.

Jestem szczęśliwy z powodu wyróżnienia, ale też z tego, że ktoś może się zainteresować tematem i potencjalnie go zgłębić

– dodaje Jakub Lisik.

Ucieszyłam się bardzo. Zawsze jest to budujące, kiedy to, na co się poświęciło swój czas i wysiłek zostanie docenione

– podkreśla Natalia Machnik.

To bardzo miłe uczucie być docenionym za swoją pracę, zwłaszcza kiedy jest to coś, co jest dla ciebie ważne

– wspomina Michalina Kędzierska

Wiedza naukowa nie tylko dla ekspertów – o wartości popularyzacji

Autorzy są zgodni – nauka nie może pozostawać zamknięta wyłącznie w artykułach specjalistycznych i akademickim języku. W świecie przepełnionym informacjami coraz trudniej oddzielić rzetelną wiedzę od opinii czy fakenewsów, którymi jesteśmy zasypywani. Dlatego szczególnego znaczenia nabiera umiejętność tłumaczenia skomplikowanych zagadnień w sposób prosty i zrozumiały.

W dzisiejszych czasach spotykamy się z bardzo dużym ruchem antyintelektualizmu, w czym zdecydowanie nie pomagają media społecznościowe. Przedstawianie ludziom nauki w sposób przystępny, jest więc bardzo ważne. Moim zdaniem ludzie powinni chcieć wiedzieć i mieć większą możliwość dowiadywać się

– zaznacza Michalina Kędzierska.

Studenci zwracają uwagę, że popularyzacja nauki nie polega jedynie na darmowym dostępie do publikacji. Równie istotne jest tworzenie treści, które pozwolą osobom spoza świata akademickiego zrozumieć kluczowe zagadnienia. 

Popularyzacja zwiększa świadomość społeczeństwa na tematy, które dotyczą większości ludzi. Istotne jest, by nauka była ogólnodostępna. Nie chodzi tylko o bezpłatny dostęp do artykułów naukowych, ale o możliwość zdobycia podstawowych informacji na dany temat, bez konieczności „rozszyfrowywania” języka naukowego. Uważam, że powinno powstawać jak najwięcej treści z różnych dziedzin, które są napisane przystępnym językiem. Umożliwia to poszerzenie wiedzy osób, które nie specjalizują się w danej dziedzinie, a chcą uzyskać podstawowe informacje

– podkreśla Natalia Machnik.

Współcześnie mamy łatwy dostęp do informacji, ale też jest jej tak dużo, że można się pogubić. Mam nadzieję, że popularyzacja nauki pomoże komuś się odnaleźć

– konkluduje Jakub Lisik.

Popularyzacja ma ogromne znaczenie, głównie dlatego, że uważam wiedzę naukową za niesamowicie wartościową i ciekawą

– podkreśla Michalina Siudowska.

Odwaga, ciekawość i działanie: rady dla przyszłych uczestników konkursu

Autorzy mają prosty, ale bardzo ważny przekaz dla wszystkich studentów, którzy zastanawiają się nad udziałem w podobnych inicjatywach. Jako kluczową stawiają kwestię chęci i odwagi do działania.

Zróbcie to! Nieważne, że nigdy wcześniej tego nie robiliście. Nieważne, że nie wiecie, co robić. Nieważne, że się boicie. Warto robić rzeczy bojąc się. Nigdy nie wiadomo, co z tego wyniknie. Nawet jeżeli nie uda się w tym konkursie, może będzie to taka kropla przełamująca tamę i będziecie próbować dalej. Może spotkacie ludzi, którzy są zainteresowani tym samym tematem. Zawsze warto próbować.

– zachęca Michalina Kędzierska.

Autorzy podkreślają także wagę wyboru tematu – takiego, który naprawdę budzi ciekawość.

Radziłabym wybrać temat, który jest w Twoim zakresie zainteresowań. Jest to krótki tekst, więc dobrze napisać go tak, by zawierał nowe informacje, ale nie był zbyt szczegółowy. Jeśli uda się wzbudzić zainteresowanie to może odbiorca sam zacznie zgłębiać temat. 

– radzi Natalia Machnik.

Jak zauważają autorzy, wygranie konkursu nie powinno być celem samy w sobie. Ważne jest nowe doświadczenie i podjęcie wyzwania, które wzbogaca i pozwala na wykształcenie nowych kompetencji. 

Jeśli się uda wygrać to super, jeśli nie to i tak można być z siebie zadowolonym, bo zawsze jest to nowe doświadczenie

– dodaje Natalia Machnik.

Dodają również wskazówkę dotyczącą dobrej organizacji pracy i współpracy. 

Podzielcie się pracą, ustalcie konkretne terminy i bądźcie gotowi na kompromisy

– radzi Michalina Siudowska. 

Na tym polega istota popularyzacji nauki – nie na dostarczaniu gotowych odpowiedzi, lecz na inspirowaniu do zadawania kolejnych pytań.

Materiał: Jakub Lisik, Michalina Kędzierska, Natalia Machnik, Michalina Siudowska (Wydział Biologii i Ochrony Środowiska UŁ)
Redakcja i zdjęcia: Kamila Knol-Michałowska (Centrum Promocji, Wydział Biologii i Ochrony Środowiska UŁ)

ul. Narutowicza 68, 90-136 Łódź
NIP: 724 000 32 43
Adres do doręczeń elektronicznych (ADE): AE:PL-74796-17640-IHHIV-17
KONTAKT​​​​​​​

Funduszepleu
Projekt Multiportalu UŁ współfinansowany z funduszy Unii Europejskiej w ramach konkursu NCBR