Dezinformacja to wirus. Jak walczyć z pandemią fakenewsów? Dzień Nauki Polskiej

Wyobraź sobie, że informacja jest jak powietrze. Oddychamy nią od rana do nocy – w telefonie, w radiu, w rozmowie z bliskimi, w nagłówku, który mignął w autobusie. Problem w tym, że w tym powietrzu coraz częściej unoszą się drobinki czegoś, co działa jak patogen: dezinformacja. Zakaża szybko, przenosi się błyskawicznie i potrafi zatruć całe rozmowy – w rodzinie, w pracy, w sieci. Z okazji Dnia Nauki Polskiej pytamy dr. Krzysztofa Grzegorzewskiego, medioznawcę z Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Łódzkiego, jak rozpoznać ten wirus i jak budować odporność.

Opublikowano: 19 lutego 2026

Dezinformacja to plotka?

To mechanizm pokrewny manipulacji

– mówi dr Krzysztof Grzegorzewski.

W najprostszym ujęciu dezinformacja polega na przekazywaniu fałszywych treści tak, by wyglądały na prawdziwe. Czasem jest to działanie celowe (ktoś wypuszcza nieprawdę w obieg), a czasem my sami stajemy się nieświadomymi kurierami. 

Tu wchodzą trzy pojęcia, które warto mieć pod ręką jak trzy kolory markerów:

dezinformacja – fałsz podany celowo, misinformacja – fałsz powielany w dobrej wierze i malinformacja, czyli informacja prawdziwa, ale podana wybiórczo, bez kontekstu lub w sposób, który ma zaszkodzić. A plotka? Plotka bywa po prostu zniekształconą informacją – ktoś coś źle usłyszał, źle zrozumiał, przekręcił jedno słowo, dodał emocje, urwał kontekst. Dr Grzegorzewski zwraca uwagę, że to psychologia w czystej postaci. Pamięć płata figle, a emocje potrafią dopisać brakujące fragmenty.

Plotka jest jak głuchy telefon. Dezinformacja częściej przypomina precyzyjnie ustawiony megafon.

Dlaczego klikamy? Mózg kocha sensacje (i nagrody)

Jeśli dezinformacja jest wirusem, to clickbait bywa jego szkodliwą substancją w powietrzu. Krzykliwe tytuły, obietnica szoku, cudowne rozwiązanie w trzech krokach, dramat w pięciu słowach. Dr Grzegorzewski tłumaczy to prosto: 

To strzały dopaminowe.

Dopamina to neurochemiczny system nagrody. Mózg lubi przewidywać, że za chwilę będzie coś ciekawego, więc klika. A gdy już kliknie, często dostaje kolejną zachętę – następnynagłówek, następny filmik, następny teaser, sensację. I tak wchodzimy w tryb, który można nazwać turystycznie: wycieczka od bzdury do bzdury.

Do tego dochodzi projektowanie platform – nieskończone przewijanie, automatyczne podpowiedzi, treści szyte pod nasze reakcje. Nawet jeśli zaczynasz niewinnie, algorytmy szybko uczą się, co cię porusza – i podkręcają temperaturę.

Jak szybko rozprzestrzenia się wirus informacji?

Bardzo szybko – i coraz szybciej

– podkreśla ekspert.

Technologia zmienia się z tygodnia na tydzień, a my, ludzie, uczymy się nowych nawyków wolniej niż aktualizuje się aplikacja. W praktyce oznacza to jedno: odporność informacyjna nie może być jednorazową akcją. To musi być trening.

Dr Grzegorzewski mówi wprost:

Krytyczne myślenie i edukacja medialna powinny zaczynać się wcześnie.

A obok edukacji – potrzebujemy jeszcze dwóch szczepionek, które zablokują wirus informacji – fact-checkingu, czyli sprawdzania informacji i ich źródeł oraz jakościowego dziennikarstwa, które będzie dostarczało rzetelnych informacji. Dlatego zastanówmy się zanim w coś uwierzymy, sprawdzajmy źródła, szukajmy kontekstów, porównujmy informację i korzystajmy z rzetelnych źródeł….

…takich jak Nauka Inspiruje! Bo jeśli dezinformacja rozchodzi się jak wirus, to rzetelna popularyzacja nauki jest czymś w rodzaju codziennej dawki odporności

„Nauka Inspiruje” to inicjatywa, która pokazuje naukę nie jako zamkniętą wieżę z kości słoniowej, tylko jako żywe opowieści o badaniach, ludziach i realnym wpływie wiedzy na społeczeństwo. To jest ten typ treści, który nie krzyczy: „NIE UWIERZYSZ!”, tylko tłumaczy, porządkuje, zaciekawia. To most między światem nauki a tymi, którzy po prostu chcą rozumieć więcej. Zamiast przypadkowych klipów i nagłówków, dostajesz treści, które prowadzą cię krok po kroku. To podcasty, w których badacze i badaczki UŁ opowiadają o tym, co naprawdę sprawdzili, jak do tego doszli i po co to w ogóle ma znaczenie. To ponad 100 materiałów wideo, które pokazują naukę od kuchni, bez udawania, że wszystko zawsze wychodzi za pierwszym podejściem. To też wykłady i spotkania, gdzie można usłyszeć, jak nauka rozbraja trudne tematy na proste elementy, bez lania wody, za to z konkretem i ciekawością. Chcesz się dowiedzieć więcej o świecie? Poznać niedostępne rejony Wenezueli, dno oceanu i odkryć tajemnice kosmosu? Nie ma problemu! Na UniLodz tłumaczymy świat.

W Dniu Nauki Polskiej życzymy Wam ciekawości do poznawania świata, odwagi do zadawania pytań, zaangażowania do poszukiwania rzetelnych informacji oraz chęci współpracy, bo nawet największe umysły muszą się czasem naradzić i poznać różne punkty widzenia!
 

Materiał: dr Krzysztof Grzegorzewski
Redakcja: Kacper Szczepaniak, Centrum Komunikacji Marki

ul. Narutowicza 68, 90-136 Łódź
NIP: 724 000 32 43
KONTAKT​​​​​​​

Funduszepleu
Projekt Multiportalu UŁ współfinansowany z funduszy Unii Europejskiej w ramach konkursu NCBR