Sobota? Nie! To π-day! 14 marca obchodzimy Międzynarodowy Dzień Liczby π

Są takie dni, kiedy świat żyje walentynkami, tłustym czwartkiem albo premierą nowego sezonu serialu. Dziś jednak skupimy się na okręgach, a w zasadzie na najbardziej viralowej liczbie w historii matematyki.

Opublikowano: 14 marca 2026
Liczba pi - grafika

Prof. Ryszard Pawlak z Wydziału Matematyki i Informatyki UŁ wyjaśnia, że Dzień Liczby π obchodzony jest właśnie 14 marca, ponieważ w zapisie amerykańskim data ta wygląda jak 3.14. 

I chociaż dla części osób π to tylko coś, co przewinęło się kiedyś na lekcji i zniknęło razem z chęcią do liczenia pola koła, prawda jest taka, że to liczba legendarna. Profesor Pawlak tłumaczy, że liczba π to stała matematyczna określająca stosunek obwodu koła do jego średnicy. Brzmi poważnie, ale spokojnie, w praktyce chodzi o to, że bez niej koła, okręgi, fale i masa zjawisk fizycznych miałyby mocno utrudnione życie.

Najbardziej fascynujące jest jednak to, że π nie ma końca.

Rozwinięcie dziesiętne tej liczby jest nieskończone i nieokresowe

tłumaczy profesor.

Co ciekawe, ludzie interesowali się π już tysiące lat temu. Babilończycy, Egipcjanie, potem Archimedes. Wszyscy oni próbowali dowiedzieć się, ile dokładnie wynosi ta słynna liczba. Jak przypomina prof. Pawlak, już w starożytności próbowano znaleźć dobre przybliżenia liczby π, a dziś dzięki komputerom znamy już biliony jej cyfr po przecinku. Tak, biliony, bo jak ludzkość się uprze, to albo leci w kosmos, albo liczy π do absurdalnych długości.

Mało tego, π ma nawet swoje alternatywne imię

Liczba π bywa też nazywana ludolfiną

przypomina profesor.

Została tak nazwana na cześć Ludolpha van Ceulena, który w XVI wieku wyliczył ją do 35 miejsc po przecinku. 

Samo oznaczenie „π” też nie wzięło się znikąd

Symbol ten wprowadził w XVIII wieku walijski matematyk William Jones, a później spopularyzował go słynny uczony Leonhard Euler

wyjaśnia prof. Pawlak.

A skąd w ogóle całe święto? 

Tu historia robi się jeszcze bardziej interesująca, bo pierwsze obchody w 1988 roku w San Francisco polegały między innymi na chodzeniu wokół koła i jedzeniu ciasta. Tak, naprawdę. Bo angielskie „pie” brzmi prawie jak „pi”. Nauka i ciasto? Znakomite połączenie. I może właśnie o to w tym wszystkim chodzi. Jak podkreśla prof. Pawlak, to święto ma pokazać, że, matematyka może być ciekawa oraz inspirująca dla wielu osób o różnorodnych zainteresowaniach, czyli nie tylko dla olimpijczyków i fanów całek, ale też dla wszystkich, którzy lubią wiedzieć, czemu świat działa tak, a nie inaczej. 

Więc 14 marca warto wznieść toast za liczbę, która nigdy się nie kończy i rządzi okręgami. 

Happy π-day!

 

Materiał: prof. Ryszard Pawlak z Wydziału Matematyki i Informatyki UŁ
Redakcja: Kacper Szczepaniak, Centrum Komunikacji Marki 

 

ul. Narutowicza 68, 90-136 Łódź
NIP: 724 000 32 43
Adres do doręczeń elektronicznych (ADE): AE:PL-74796-17640-IHHIV-17
KONTAKT​​​​​​​

Funduszepleu
Projekt Multiportalu UŁ współfinansowany z funduszy Unii Europejskiej w ramach konkursu NCBR