Jednym z najbardziej spektakularnych wydarzeń ostatnich dni była operacja ratunkowa pilota zestrzelonego samolotu F-15E podczas misji nad Iranem. Jak podkreśla ekspert, była to akcja o wyjątkowej skali i stopniu skomplikowania:
W weekend widzieliśmy dramatyczną akcję ratunkową pilotów zestrzelonego F-15E, który wykonywał misję nad Iranem. Ta operacja zakończyła się sukcesem, chociaż była okupiona olbrzymim wysiłkiem ze strony Stanów Zjednoczonych. W akcji ratunkowej brało udział prawie 150 maszyn, a według różnych szacunków od 3 do 7 zostało utraconych. Niemniej pilota udało się uratować – to scenariusz jak z hollywoodzkiego filmu.
Równolegle pojawiają się zapowiedzi dalszej eskalacji działań powietrznych, które mają objąć coraz szerszy zakres infrastruktury państwowej.
Cały czas trwają zapowiedzi dalszej eskalacji kampanii powietrznej, czyli rozszerzenia ataków na sieć przesyłową, komunikację drogową oraz kolejową. To sprawia, że ta kampania lotnicza rozszerza się do rozmiarów znanych bardziej z okresu II wojny światowej, gdzie szeroko atakowano całość infrastruktury przeciwnika.
Zdaniem dr. Mateusza Piątkowskiego, taka skala działań rodzi poważne wątpliwości w kontekście obowiązującego prawa międzynarodowego, które znacząco ewoluowało od połowy XX wieku:
O ile w okresie II wojny światowej regulacja prawno-międzynarodowa miała bardzo skromny charakter, to od tamtego czasu wiele się zmieniło. Mamy dziś rozwinięte prawo zwyczajowe oraz dodatkowe regulacje, które precyzyjnie określają, co może być uznane za cel wojskowy i jakie są granice dopuszczalnych działań.
Jednocześnie ekspert zwraca uwagę na różnice w interpretacji tych zasad, szczególnie w podejściu amerykańskim:
Amerykanie rozszerzają definicję celu wojskowego między innymi na to, co określa się jako całość infrastruktury państwa, która nawet pośrednio ekonomicznie wspiera wysiłek zbrojeniowy. Ta doktryna budzi kontrowersje, ponieważ znacząco poszerza katalog celów uznawanych za legalne – obejmuje także obiekty, których zniszczenie mogłoby osłabić zdolności ekonomiczne państwa i tym samym jego zdolność do prowadzenia działań zbrojnych.
Takie podejście spotyka się z krytyką części państw i może wpływać na relacje międzynarodowe:
Już widzimy zapowiedzi niektórych państw, takich jak Wielka Brytania, które bardzo krytycznie patrzą na wykonywanie misji z baz znajdujących się na ich terytorium, jeśli miałyby one przekraczać granice legalności. Takich głosów jest więcej i pokazują one, że mamy do czynienia z realnym sporem interpretacyjnym.
Pomimo trwających prób mediacji, m.in. z udziałem państw regionu Zatoki Perskiej, perspektywy zakończenia konfliktu pozostają ograniczone.
Pomimo rozmów ostatniej szansy prowadzonych za pośrednictwem Pakistanu czy państw Zatoki Perskiej, wydaje się, że Iran uważa, iż jest w stanie prowadzić ten konflikt dalej i uzyskać korzystne warunki jego zakończenia, między innymi związane ze zniesieniem sankcji. Z przyczyn politycznych nie są to warunki do przyjęcia przez stronę amerykańską, dlatego na dziś nie ma pola do kompromisu.
W ocenie dr. Piątkowskiego oznacza to dalszą intensyfikację działań militarnych i rozszerzanie ich zasięgu:
Obawiam się, że będziemy widzieli kolejne bombardowania i naloty, które będą stopniowo rozszerzały się na całym terytorium Iranu i będą obejmowały elektrownie, sieci energetyczne, drogi, koleje, mosty i wiadukty. Skala tych działań przypomina kampanie powietrzne znane z końca XX wieku, ale jednocześnie – pod względem intensywności – może być jeszcze większa.
Ekspert podkreśla również, że obecna sytuacja jest wyjątkowa w perspektywie ostatnich dekad:
Od niemal 30 lat nie mieliśmy do czynienia z tak rozbudowaną kampanią powietrzną. W ostatnim czasie niszczono infrastrukturę m.in. w Iraku czy podczas bombardowań Serbii, ale skala obecnych działań jest znacznie większa i bardziej przypomina realia II wojny światowej niż współczesne konflikty.
Rozwój sytuacji w najbliższych dniach będzie kluczowy zarówno dla dalszego przebiegu działań militarnych, jak i dla oceny ich zgodności z obowiązującym prawem międzynarodowym.
Materiał: dr Mateusz Piątkowski, Wydział Prawa i Administracji UŁ
Aktualizacja

O sytuacji mówi także dr Przemysław Piotr Damski z Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politologicznych UŁ:
Zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w agresję przeciwko Iranowi razem z Izraelem od samego początku budziło dużo kontrowersji. Działanie to było niezgodne z prawem międzynarodowym. Ponadto ani Stany Zjednoczone ani Izrael nie przedstawiły żadnych wiarygodnych dowodów na to, że Iran odbudowuje swój program nuklearny. Konkretnie chodzi tu oczywiście o prace nad bronią atomową.
Tym samym Stany Zjednoczone i Izrael nie uzasadniły swoich działań.
Ekspert zwraca uwagę także na skuteczność działań obu stron:
O ile Izraelowi udawało się osiągnąć cele, które sobie założył, to od samego początku pozostawało dyskusyjne, do jakiego stopnia Stany Zjednoczone realizują swoje cele, zwłaszcza po tym, jak usunięto znaczącą część przedstawicieli irańskiego reżimu, zastąpioną później przez nowych przywódców.
W komentarzu pojawia się również ocena konsekwencji konfliktu dla regionu i rynków międzynarodowych:
W efekcie amerykańsko-izraelskiej agresji Iran zaatakował sojuszników amerykańskich w Zatoce Perskiej oraz doprowadził de facto do blokady cieśiny Ormuz, co spowodowało podwyżkę cen ropy na rynkach.
Stany Zjednoczone zatem stanęły przed sytuacją, w której to nie osiągały swoich celów, a jednocześnie przyczyniły się do powstania kolejnego – gospodarczego - zagrożenia.
Dr Przemysław Piotr Damski podkreśla również, że reakcje strony amerykańskiej pokazywały słabość jej położenia negocjacyjnego:
Charakter wysuwanych żądań (np. odblokowanie ceiśniny) oraz gróźb wspartych wulgarnym językiem prezydenta wskazywały na ograniczone możliwości ich wyegzekwowania oraz osłabialy pozycję negocjacyjną USA.
Faktyczne odstąpienie administracji amerylkańskiej od jej żądań , nie poprawiła tej sytuacji, a wręcz postawiło Stany Zjednoczone w niekorzystnej sytuacji międzynarodowej. Z jednej strony dochodzi do pewnego rodzaju deeskalacji, ceny ropy i gazu zaczną zapewne spadać i dojdzie do odprężenia sytuacji na rynkach międzynarodowych. Z drugiej ucierpiał amerykański prestiż i pozycja międzynarodowa.
Ekspert odnosi się także do szerszych skutków dla sojuszy międzynarodowych:
W obliczu braku korzyści dla Stanów Zjednoczonych oraz osłabienia ich międzynarodowej pozycji słabną możliwości odstraszania NATO a tym samym jego członków. USA pokazują, że nie są w stanie skutecznie bronić swoich sojuszników, co obserwujemy po tym, na co były narażone państwa arabskie w Zatoce Perskiej i niemożność obrony ich przed atakami irańskimi.
W ocenie eksperta bilans działań USA pozostaje wyraźnie niekorzystny:
Jeżeli chodzi o Stany Zjednoczone, to nie obserwujemy ani specjalnych postępów militarnych, bo trudno nazwać postępami militarnymi przeprowadzanie bombardowań, które nie przynoszą określonych korzyści, ani nie obserwujemy korzyści politycznych. Widzimy wręcz utwardzanie się państwa i reżimu irańskiego w jego oporze.
Dr Damski zaznacza przy tym, że obecnej sytuacji nie można uznać za zakończoną:
Wydaje się, że poencjalny rozejm nie rozwiązuje powstałych problemówchoć administracja amerykańska, a zwłaszcza prezydent Trump, mogą chcieć prezentować zawieszenie broni jako sukces.
Ekspert wskazuje również na długofalowe ograniczenia po stronie amerykańskiej:
W dłuższej perspektywie Stany Zjednoczone nie mogą toczyć działań zbrojnych przeciw Iranowi. Potencjalna operacja lądowa a nastepnie zabezpieczenie terenów okupowanych to przedsięwzięcie znacznie powazniejsze niż to, co obserwowaliśmy w Afganistanie i Iraku, czyli w państwach, w których -pomimo wsparcia sojuszników – próżno doszukiwać się amerykańskich sukcesów. Nie jest także możliwe ciągłe atakowanie Iranu z powietrza, gdyż poważnie uszczupla to amerykańskiezasoby militarne, które USA muszą posiadać na wypadekkonfliktu z Chinami.
Część państw sojuszniczych, w tym Polska, posiada kontrakty na zamówienia broniu ze Stanów Zjednoczonych i dopóki te są zmuszone do zwiększania produkcji, aby uzupełnić swoje stany magazynowe to potrzeby i zamówienia państw sojuszniczych schodą na dalszy plan.
Na końcu dr Przemysław Damski podkreśla, że sprawa cieśniny Ormuz i relacji z Iranem pozostaje otwarta:
Ta sytuacja związana z cieśniną Ormus i Iranem nie jest rozwiązana.
Może to skłaniać państwa europejskie właśnie do tego, żeby Stany Zjednoczone traktować jako państwo, które będzie zachowywało się unilateralnie, to jest bez konsultacji z sojusznikami, co co będzie skłaniało Unię Europejską do zapewnienia sobie bezpieczeństwo dostaw surowców naturalnych z Bliskiego Wschodu przez cieśninę Ormuz. To zaś prowadzi do porozumienia z Iranem na wypadek przyszłego konfliktu irańsko-amerykańskiego.
Materiał: dr Przemysław Piotr Damski, Wydział Studiów Międzynarodowych i Politologicznych UŁ,
Redakcja: Kacper Szczepaniak, Centrum Komunikacji Marki UŁ
