Zielone szaleństwo. Co naprawdę świętuje świat 17 marca?

Gdy nadchodzi 17 marca, świat nagle zielenieje. Na ulicach pojawiają się kapelusze leprechaunów, w pubach króluje zielone piwo, a świat zalewa fala koniczynek i irlandzkich symboli. Dzień Świętego Patryka stał się jednym z tych świąt, które dawno przekroczyły granice swojego kraju pochodzenia. Tylko czy współczesne obchody mają jeszcze wiele wspólnego z ich pierwotnym znaczeniem?

Opublikowano: 17 marca 2026

Jak wyjaśnia dr Antonina Pawłowska z Wydziału Filozoficzno-Historycznego UŁ, odpowiedź zależy od tego, o której Irlandii mówimy:

To zależy, czy mówimy o Irlandii, czy na przykład o Stanach Zjednoczonych. W Irlandii kiedyś nie obchodzono tego święta tak hucznie, ponieważ było to raczej święto religijne – tłumaczy badaczka. – Dopiero od początku XX wieku zaczęło ono nabierać także charakteru narodowego, podkreślającego tożsamość Irlandczyków. Wtedy pojawiły się bardziej widowiskowe obchody – parady, wydarzenia kulturalne, a z czasem również słynne zielone piwo.

To ważne rozróżnienie. W powszechnej wyobraźni Dzień Świętego Patryka jawi się jako eksplozja radości i pubowej celebracji. Tymczasem przez długi czas był to przede wszystkim dzień religijny, związany z patronem Irlandii.

Święty, który stał się symbolem narodu

Święty Patryk jest jednym z patronów Irlandii, ale – jak podkreśla ekspertka – zajmuje w tym gronie miejsce szczególne.

Jest jednym z kilku świętych patronów Irlandii, ale najważniejszym w tym panteonie irlandzkich świętych 

– mówi dr Pawłowska. 

Co ważne, to święto funkcjonuje nie tylko w Kościele katolickim, lecz także w Kościele Irlandii, czyli tradycji protestanckiej, choć oczywiście te obchody mają inny charakter.

Z postacią świętego Patryka wiąże się też jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Irlandii – trójlistna koniczyna, często mylona z czterolistną.

Według legendy święty Patryk miał tłumaczyć za jej pomocą dogmat Trójcy Świętej 

– wyjaśnia historyczka.

Trzy listki są odrębne, ale należą do jednej rośliny – i to miało obrazować relację między Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Dlatego właśnie trójlistna koniczyna stała się symbolem Irlandii.

To właśnie trójlistna, nie czterolistna. Ta druga powinna się kojarzyć raczej z uniwersalnym symbolem szczęścia niż z irlandzką tradycją religijną i narodową.

Irlandzkość podkreślana na emigracji

Paradoks Dnia Świętego Patryka polega na tym, że najbardziej widowiskową formę przybrał nie w samej Irlandii, lecz tam, gdzie Irlandczycy trafiali jako emigranci. Zwłaszcza po Wielkim Głodzie w połowie XIX wieku.

To święto miało znacznie większe znaczenie w miejscach, do których Irlandczycy emigrowali – przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych, ale też w Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Australii czy Nowej Zelandii 

– mówi dr Pawłowska. 

Tam Dzień Świętego Patryka celebrował ich tożsamość, więź z wyspą i poczucie wspólnoty.

Właśnie dlatego święto zaczęło obrastać w publiczne rytuały. Było sposobem na powiedzenie „jesteśmy Irlandczykami”.

Ci, którzy emigrowali, często jeszcze silniej podkreślali swoją tożsamość, bo musieli ją chronić, żeby jej nie zgubić 

– zauważa ekspertka. 

Właśnie dlatego obchody na emigracji bywały mocniejsze, bardziej symboliczne i bardziej widowiskowe niż w samej Irlandii.

To również tłumaczy, dlaczego Dzień Świętego Patryka tak dobrze przyjął się w kulturze masowej. Łączył emocję wspólnoty z łatwo rozpoznawalnymi znakami, które wykorzystał kapitalizm.

Zielone piwo? Irlandzkie tylko z pozoru

Jednym z najbardziej rozpowszechnionych symboli 17 marca jest zielone piwo. Problem w tym, że z tradycyjną Irlandią ma ono niewiele wspólnego.

Zielone piwo pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, nie z Irlandii 

– podkreśla dr Pawłowska. 

To de facto komercyjny element obchodów, amerykański wymysł nawiązujący do charakterystycznego koloru kojarzonego z Irlandią.

Jak dodaje, współcześnie zielone piwo można dostać również w Dublinie, ale przede wszystkim jako atrakcję dla turystów.

Sami Irlandczycy raczej będą wznosić toasty Guinnessiem albo irlandzką whiskey 

– mówi.

To zresztą bardzo ciekawy trop. Nawet napój uznawany dziś niemal automatycznie za część narodowego folkloru okazuje się produktem kulturowego miksu, w którym marketing gra główną rolę.

Leprechaun, tęcza i garnek złota

Podobnie rzecz ma się z kolejnym zestawem skojarzeń – tęczą, garncem złota i niskim brodatym skrzatem w zielonym stroju. Choć dziś wydają się nieodłącznym elementem obchodów, ich źródłem nie jest religia, lecz mitologia celtycka.

To element związany z mitologią irlandzką i postaciami leprechaunów 

– wyjaśnia dr Pawłowska. 

Według legend miały one strzec złota, a bardzo często wyobrażano sobie, że ten garniec znajduje się na końcu tęczy. Stąd właśnie to połączenie tęczy, zielonego koloru i charakterystycznych kapeluszy.

Ekspertka zaznacza jednak, że jest to już raczej stereotypowy obraz Irlandii, złożony z mitologii, narodowych symboli i współczesnej komercji.

To bardzo mocny miks kapitalizmu, archetypów kulturowych i narodowych oraz samego święta, które celebruje irlandzki charakter

– mówi.

I może właśnie dlatego Dzień Świętego Patryka okazał się tak eksportowy. Daje się łatwo opowiedzieć kolorem i rekwizytem. Nie trzeba znać historii Irlandii, by założyć zielony kapelusz. Ale warto tę historię znać, by zrozumieć, co naprawdę kryje się pod powierzchnią tej celebracji.

Święto religijne, narodowe, kulturowe

Czy zatem Dzień Świętego Patryka to jeszcze święto religijne? Tak, ale już nie tylko.

Dawniej miał bardziej religijny wydźwięk, dziś znacznie silniej wiąże się z celebrowaniem irlandzkiej kultury i tożsamości

– podsumowuje dr Pawłowska. 

Wciąż funkcjonuje w porządku religijnym, ale obecnie przede wszystkim służy jako święto kulturowe i narodowe.

W tym sensie 17 marca mówi nam coś nie tylko o Irlandii. Pokazuje także, jak działają współczesne tradycje. Religijne święto może stać się znakiem narodowej wspólnoty, później emigracyjnej pamięci, a w końcu globalnym wydarzeniem popkulturowym. Zielone piwo, parady i leprechauny są więc tylko najbardziej widoczną warstwą. Pod nimi kryje się opowieść o migracji, potrzebie przynależności i o tym, jak narody tworzą swoje symbole, a potem wysyłają je w świat.

A więc można dziś założyć coś zielonego, można wznieść toast, można nawet dać się porwać paradzie. Warto tylko pamiętać, że za tymi wszystkimi efektownymi symbolami stoi znacznie ciekawsza historia niż sam kolor piwa. 

Wesołego Dnia Świętego Patryka!
 

Materiał: dr Antonina Pawłowska, Wydział Filozoficzno-Historyczny UŁ
Redakcja: Kacper Szczepaniak, Centrum Komunikacji Marki

ul. Narutowicza 68, 90-136 Łódź
NIP: 724 000 32 43
Adres do doręczeń elektronicznych (ADE): AE:PL-74796-17640-IHHIV-17
KONTAKT​​​​​​​

Funduszepleu
Projekt Multiportalu UŁ współfinansowany z funduszy Unii Europejskiej w ramach konkursu NCBR