Najbardziej świąteczna emulsja świata – majonez z laboratorium

Na wielkanocnym stole nic nie robi tyle hałasu co majonez. Jest niepozorny, kremowy, wszechobecny. Do sałatki, do jajek, a nawet do babki – to nie magia, że go wszyscy kochamy, to chemia. O tym, co naprawdę dzieje się w słoiku i dlaczego świąteczny smak zaczyna się od emulsji, opowiedziała nam dr inż. Paulina Bartos z Wydziału Chemii UŁ.

Opublikowano: 03 kwietnia 2026
Majonez

W Wielkanocy jest coś takiego, że nawet najbardziej rodzinne spory potrafią przybrać naukowy charakter. Ktoś broni sałatki jarzynowej, ktoś inny jajek faszerowanych, a w pewnym momencie i tak wszystko sprowadza się do jednego pytania – z jakim majonezem? Odpowiedź wydaje się oczywista (każdy ma swoją rację), ale sam majonez już taki prosty nie jest. To nie tylko dodatek do jajka. To mały pokaz chemii w praktyce.

Jak tłumaczy dr inż. Paulina Bartos:

Majonez to emulsja typu olej w wodzie, czyli układ, w którym drobne krople oleju są rozproszone w fazie wodnej.

Innymi słowy to coś, co z natury nie chce się połączyć, w odpowiednich warunkach tworzy zaskakująco trwałą całość. Olej i woda zwykle żyją osobno, ale w majonezie zawierają świąteczny rozejm.

Za ten rozejm odpowiada żółtko. To ono wnosi do układu lecytynę, czyli substancję, bez której majonez byłby tylko kulinarną katastrofą. 

Klucz tkwi w żółtku jaja, które zawiera lecytynę

 – mówi badaczka. 

Lecytyna ma wyjątkową właściwość. Jedna jej część dobrze łączy się z wodą, druga z tłuszczem. Dzięki temu może otaczać krople oleju i nie dopuszczać do ich ponownego łączenia. Właśnie dlatego majonez zachowuje gładką, kremową strukturę zamiast rozpaść się na dwie obrażone na siebie warstwy, ale w tej historii ważne jest nie tylko żółtko… Równie istotna okazuje się kwasowość. 

Majonez jest układem kwaśnym – typowe pH wynosi ok. 3,5–4,5

– podkreśla dr inż. Bartos. 

Tę cechę zawdzięcza dodatkowi soku z cytryny albo octu. Kwas nie tylko nadaje smak, ale wpływa też na zachowanie białek obecnych w żółtku. W lekko kwaśnym środowisku lepiej stabilizują one powierzchnię kropli tłuszczu, a cała emulsja staje się trwalsza. Przy okazji niskie pH działa konserwująco, ograniczając rozwój wielu mikroorganizmów. To dlatego przygotowanie domowego majonezu wymaga odrobiny uważności. Trzeba zachować właściwe proporcje, zadbać o temperaturę składników i nie próbować przyspieszać procesu za wszelką cenę. 

Na szczęście istnieje sposób, który pozwala tę świąteczną chemię oswoić. Dr inż. Paulina Bartos poleca prosty majonez blenderowy. 

Wystarczy:

  • jedno całe jajko, 

  • 150–200 ml oleju, 

  • łyżeczka musztardy,

  • łyżka soku z cytryny albo octu 

  • odrobina soli i pieprzu. 

Wszystko trafia do wysokiego naczynia, blender ląduje na samym dnie i przez pierwsze sekundy pozostaje nieruchomy. Dopiero potem można powoli przesuwać go ku górze. W ten sposób na dole tworzy się stabilna emulsja, która stopniowo wchłania kolejne porcje oleju – i tak powstaje płynne złoto.

W świątecznych rozmowach o majonezie szybko pojawiło się też najważniejsze pytanie (w Polsce niemal obowiązkowe). Kielecki czy Winiary? 

Z pozoru to pytanie o gust, ale w tle znów kryje się skład i technologia. 

Prawie takie same, mają tylko inny smak 

– mówi dr Bartos. 

Kielecki jest bardziej wyrazisty, pikantny, ma więcej octu. Winiary ma dodatek cukru, dlatego jest bardziej słodki.

Niby niewielka różnica, a potrafi rozpalić do czerwoności. Przy wyborze majonezu warto jednak zejść z poziomu rodzinnej tradycji na poziom etykiety. 

Warto czytać skład i wybrać ten majonez, który ma najprostszy skład

– podkreśla badaczka. 

Im mniej zbędnych dodatków, tym lepiej.

Współczesna kuchnia ma jednak więcej niż jedną odpowiedź na pytanie o idealny majonez. Są przecież także wersje roślinne. I tu również nie ma mowy o żadnej kulinarnej imitacji, lecz o innym sposobie osiągnięcia podobnego efektu. 

Wege majonezy bazują po prostu na innym źródle tej substancji, którą wprowadza nam jajko

– wyjaśnia dr Bartos. 

W tradycyjnym majonezie kluczową rolę odgrywa lecytyna, a w wersjach wegańskich funkcję stabilizującą mogą przejmować inne składniki, na przykład aquafaba – płyn pozostający po gotowaniu ciecierzycy lub zalewa z puszki. Czasem wykorzystuje się także mleka roślinne albo tofu. 

Na talerzu widzimy tylko kremowy dodatek do jajek, ale pod powierzchnią pracuje cały świat oddziaływań, napięć i równowag, i może właśnie za to warto majonez polubić jeszcze bardziej. Nie tylko za smak, ale i za to, że przypomina, jak blisko siebie leżą kuchnia i nauka. 

Smacznego majonezu!

Materiał: dr inż. Paulina Bartos
Redakcja: Kacper Szczepaniak, Centrum Komunikacji Marki
Grafika: Michał Strzelec, Centrum Komunikacji Marki
 

 

ul. Narutowicza 68, 90-136 Łódź
NIP: 724 000 32 43
Adres do doręczeń elektronicznych (ADE): AE:PL-74796-17640-IHHIV-17
KONTAKT​​​​​​​

Funduszepleu
Projekt Multiportalu UŁ współfinansowany z funduszy Unii Europejskiej w ramach konkursu NCBR