„Nie bój się, babcia nic ci nie zrobi” i inne bajki z plakatów propagandowych z 1939 roku

1 września 1939 roku rozpoczęła się II wojna światowa – wydarzenie, które na lata zmieniło życie milionów ludzi i sposób, w jaki opowiadano im o świecie. W rocznicę wybuchu wojny zaglądamy do zbiorów Biblioteki Uniwersytetu Łódzkiego i przyglądamy się plakatom propagandowym z tamtego czasu: sugestywnym, często groteskowym, czasem wręcz przewrotnym obrazom, które miały przekonywać, straszyć, mobilizować i kształtować społeczne emocje.

Opublikowano: 01 września 2026

Utopijne wizje zagranicznego dobrobytu, odrażający, groteskowo demoniczny wróg czy może bohaterski zryw serca i potęga narodu polskiego?

Wielorakie obrazy rzeczywistości przepuszczonej przez soczewkę propagandy towarzyszyły Polakom u progu i w trakcie II wojny światowej. W formie plakatu – druku ulotnego, który spotkać można było na rogu niemal każdej ulicy, stanowiły niezwykle dogodne i skuteczne narzędzie wpływu społecznego.

Potrafiły kształtować światopoglądy i sterować nastrojami ludzi ze wszystkich warstw społecznych, niezależnie od ich wykształcenia czy zamożności. Wszechobecne w życiu i przestrzeni publicznej, działały niczym przekaz podprogowy. Wielokrotne, krótkie, pozbawione głębszej refleksji zerknięcia na owe grafiki stopniowo, ale skutecznie budowały odpowiednie spojrzenie na świat kogo uważać za sojusznika, kogo za wroga, gdzie czeka wojenna pożoga, a gdzie dostatnie życie.

I choć może się wydawać, że jako medium plakat jest nieskomplikowany, to jest to złudne przekonanie – często pracował nad nim sztab specjalistów, tak by z pozornie zwyczajnej formy graficznej wydobyć maksymalny potencjał. Na jej efektywność składały się przemyślane zabiegi stylistyczne, odpowiedni dobór kolorów, wyraziście nakreślone mimika i gest. Z ich połączenia wyłaniała się bardzo jednoznaczna wizja dobra i zła, odwołująca się do ludzkich emocji, nie dająca w zasadzie przestrzeni na dalsze dywagacje.

Siły propagandowego przekazu świadomi byli zarówno wrodzy najeźdźcy, jak i Polacy. O ile rodzime plakaty zazwyczaj prezentowały dość konwencjonalny, martyrologiczny zestaw tematyczny: wezwanie do mobilizacji poprzez odwoływanie się do poczucia wspólnoty narodu, straszenie okrucieństwami wojny, ucieleśnione diabolicznymi, zwyczajnie brzydkimi obliczami wroga czy dramatyczne obrazy ruin czekających ojczyznę, o tyle zdarzały się także przykłady kreatywnego przekłamywania i podkolorowania rzeczywistości na korzyść Polski.

Tak było w przypadku plakatu sygnowanego znanym hasłem „Silni, zwarci, gotowi”, ukazującego marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego wraz ze sztabem, podziwiających potęgę polskiej siły lotniczej. Grafika „ku pokrzepieniu serc” okazała się być jednak wyjątkowo przewrotnym fotomontażem, na którym faktycznie widnieją samoloty nazistowskiej Luftwaffe.

Niemiecka propaganda działała na wielu frontach. Na grafikach pojawiały się karykaturalne i złowrogie przedstawienia sowieckiej Rosji, takie jak szkaradny pająk-wampir Stalin głoszący, iż „Polska nie chce mego objęcia”, i trzymający już w swoich odnóżach inne państwa Europy. Nie stroniono od satyrycznego ujęcia operującego czarnym humorem, nierzadko kpiąc z alianckich przywódców – świetnym przykładem będzie tu tytułowy slogan „Nie bój się, babcia nic ci nie zrobi” i związany z nim rysunek ukazujący Polskę w roli Czerwonego Kapturka, pchanego przez Winstona Churchilla prosto w łapy i paszczę krwiożerczej Babci-Wilka, czyli ZSRR. W podobnej konwencji utrzymano plakat z prezydentem Franklinem Delano Rooseveltem w podomce, zapewniającym Europejczyków o niemal bezbolesnym procesie dostosowywania się do systemu sowieckiego, gdy jednocześnie w tle majaczyła złowieszczo gilotyna z zakrwawionym sierpem zamiast ostrza.

Z drugiej strony Rzesza objawiała się na plakatach jako kraina mlekiem i miodem płynąca. Nie szczędzono starań, by przekonać i zachęcić Polaków do emigracji zarobkowej, czyli tzw. wyjazdu „na roboty”. Kolorowe, cieszące oko druki przedstawiały młodych, dziarskich i uśmiechniętych mężczyzn, którzy z ochotą zdobywali doświadczenie w niemieckich fabrykach, w domyśle mających wrócić do ojczyzny już jako prawdziwi fachowcy. Opublikowana broszurka „Jak Piotr i Zośka znaleźli szczęście” w formie komiksowej rymowanki opowiadała losy polskiej pary, która nie dała się zniechęcić zawistnym, uprzedzonym rodakom i wyjechała za granicę, gdzie wiedli spokojny, dostatni żywot, mając czas zarówno na pracę, kościół, jak i rozrywki, przy tym oczywiście powiększając swój przyszły majątek.

Dla tych niezdecydowanych, których nie przekonywały obrazkowe historyjki, tworzono bardziej realistyczne formy graficzne, z wykorzystaniem odpowiednio upozowanych zdjęć – tak było w przypadku całkiem licznych plakatów namawiających Polki do wyjazdu. Nieomal sielskie, wiejskie ujęcia zadowolonych Anielci, Hanusi, Janki czy Rózi przy rozmaitych pracach rolnych i domowych, opatrzone stosownym komentarzem, obiecywały stabilny byt, opiekę zdrowotną, wynagrodzenie i życie towarzyskie. Manipulowały emocjami, odwołując się do poczucia obowiązku polskich gospodyń i pań domu, dając im przestrzeń na bycie „użytecznymi” w czasach wojny. Jak wiemy, realia takich wyjazdów były oczywiście zgoła inne, ponure i brutalne, o czym świadczą liczne relacje i wspomnienia.

Przykłady można by mnożyć – druki propagandowe obecne były w Polsce przecież nie tylko w trakcie okupacji, ale też przed i po niej. Osadzone w kontekście historyczno-społecznym, ewoluowały, przybierając różnorakie formy. Śmiało korzystały z całego wachlarza środków wyrazu, odniesień do najniższych pobudek, ludzkich uczuć, lęków, potrzeb i pragnień, przez kolejne dekady pozostając niezmiennie skuteczną, na pozór niegroźną, metodą perswazji.

Wszystkie wspomniane w tekście druki i grafiki znajdują się w katalogu online BUŁ.

Materiał opracowany przez Zespół Oddziału Zbiorów Specjalnych BUŁ.

Opublikowano: Agnieszka Woś-Moder

ul. Narutowicza 68, 90-136 Łódź
NIP: 724 000 32 43
Adres do doręczeń elektronicznych (ADE): AE:PL-74796-17640-IHHIV-17
KONTAKT​​​​​​​

Funduszepleu
Projekt Multiportalu UŁ współfinansowany z funduszy Unii Europejskiej w ramach konkursu NCBR