Jedną z najbardziej interesujących cech języka chińskiego jest jego modułowość, przypominająca układanie puzzli
– mówią prof. Dominik Mierzejewski i mgr inż. Zhan Kurowska
Wiele słów powstaje poprzez łączenie prostszych elementów znaczeniowych, co ułatwia ich zapamiętywanie.
I rzeczywiście, w chińskim wiele słów działa jak małe obrazki. Komputer to dosłownie elektryczny mózg, telefon – elektryczna mowa, telewizor – elektryczne widzenie, a samolot – latająca maszyna. To język, który często nie tyle trzeba wkuwać, ile zrozumieć.
Dzięki takiej logice studenci mogą szybciej rozumieć i zapamiętywać nowe słownictwo
– podkreślają prof. Dominik Mierzejewski i mgr inż. Zhan Kurowska
Ton
To jednak dopiero początek. Język chiński jest językiem tonalnym, co oznacza, że znaczenie słowa zależy nie tylko od tego, jakie głoski wypowiadamy, ale też jak je intonujemy. W języku mandaryńskim są cztery podstawowe tony, które mogą być fałszywymi przyjacielami. Dobrym przykładem są dwa bardzo podobnie brzmiące wyrażenia: 睡觉 (shuì jiào – dwa czwarte tony) oznacza iść spać, natomiast 水饺 (shuǐ jiǎo – dwa trzecie tony) oznacza pierogi (gotowane, chińskie). Niby różnica niewielka, ale skutki mogą być poważne. Zamiast zamówić obiad, można przez przypadek zakomunikować, że marzy się nam drzemka.
Fałszywy przyjaciel
W chińskim podobieństwo brzmienia słów ma też wpływ na kulturę i codzienne przesądy. Liczba cztery uchodzi za pechową, bo jej wymowa przypomina słowo „śmierć”. Z kolei ósemka cieszy się wielką sympatią, bo kojarzy się z bogactwem i powodzeniem. To dlatego ceremonia otwarcia Letnich Igrzysk Olimpijskich w Pekinie rozpoczęła się 8 sierpnia 2008 roku o godzinie 20:08. Wszystko zostało tam podporządkowane szczęśliwej liczbie.
Nie ma jednego języka
Warto też pamiętać, że nie istnieje po prostu jeden język chiński. W rzeczywistości mamy do czynienia z całą mozaiką języków i dialektów. Jest mandaryński, jest kantoński, są odmiany lokalne, które potrafią się bardzo różnić.
Języki chińskie, bo de facto o nich mowa, to mieszanka różnych dialektów
– mówią prof. Dominik Mierzejewski i mgr inż. Zhan Kurowska.
Prof. Mierzejewski dodaje obrazowe wspomnienie:
W latach 90., kiedy jadąc pociągiem przez 23 godziny nie mogliśmy się dogadać, kreśliłem znaki na dłoni, żeby się porozumieć.
To właśnie pismo okazuje się czymś, co łączy ludzi mówiących różnie. Nawet jeśli wymowa w poszczególnych regionach się zmienia, znaki chińskie pozostają wspólnym kodem. Można więc nie rozumieć się ze słuchu, ale nadal porozumieć się pismem.
Logika
Same znaki także kryją w sobie sporo logiki. Często zawierają elementy podpowiadające znaczenie. Jeśli znak ma w sobie komponent związany z drewnem, istnieje spora szansa, że będzie dotyczył przedmiotu z drewna, jak stół, krzesło czy łóżko. To trochę tak, jakby język zostawiał uczącym się małe wskazówki.
A co z jego trudnością?
Wbrew obiegowej opinii chiński nie jest językiem niemożliwym do opanowania. Nie ma odmiany przez przypadki, nie ma czasów w formie znanej z wielu języków europejskich, a część głosek może być zaskakująco bliska polskiemu uchu. Trudność tkwi przede wszystkim w tonach i piśmie, nie w samej konstrukcji języka.
Dzień Języka Chińskiego to dobry moment, by spojrzeć na niego inaczej – nie jak na coś nieosiągalnego, ale jak na fascynujący system, w którym każdy element ma znaczenie, każdy ton niesie ukryty sens. To także dobra okazja, by przypomnieć, że języka chińskiego można uczyć się również na Uniwersytecie Łódzkim – lektorat prowadzony jest w ramach studiów azjatyckich na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politologicznych przez mgr Zhan Kurowską.
Materiał: prof. Dominik Mierzejewski i mgr inż. Zhan Kurowska.
Redakcja: Kacper Szczepaniak, Centrum Komunikacji Marki UŁ
